Pracownicy hospicjów nie pracują w „przechowalniach”, lecz w placówkach medycznych, w których kluczowe są relacje, troska i profesjonalna opieka. „Oddaje się” rzeczy – nie bliskich, dlatego coraz częściej pojawia się pytanie, jakim językiem opisywać moment powierzenia kogoś ważnego pod opiekę specjalistów. To właśnie potrzeba znalezienia bardziej adekwatnego i empatycznego sformułowania stoi za inicjatywą Puckiego Hospicjum.

Puckie Hospicjum rusza z nową kampanią – uczą, by nie mówić jednego słowa. „Oddać” do hospicjum boli bardziej niż myślimy.

„Oddaje się” rzeczy, nie ludzi. Zmieńmy język, który rani

W powszechnym obiegu wciąż funkcjonuje sformułowanie „oddać do hospicjum”. Choć często używane bez złej woli jako skrót myślowy, dla rodzin stojących przed decyzją, jak poradzić sobie z chorobą bliskiego, brzmi ono jak oskarżenie.

W języku polskim czasownik „oddać” oznacza m.in. przekazanie kogoś lub czegoś pod czyjąś opiekę, często wraz z przeniesieniem odpowiedzialności. Choć w codziennej komunikacji używamy go automatycznie, słowo to niesie ze sobą określone skojarzenia i emocjonalny wydźwięk. Semantyka nie tylko opisuje rzeczywistość, ale również wpływa na sposób jej postrzegania. W przypadku zwrotu „oddać do hospicjum” może więc budować obraz miejsca, do którego człowiek zostaje przekazany, a rodzina usuwa się w cień. Tymczasem istotą opieki hospicyjnej nie jest przejęcie chorego od jego bliskich, lecz stworzenie warunków, w których mogą oni nadal być razem, korzystając ze wsparcia specjalistów.

Takie ujęcie tematu jest krzywdzące dla wszystkich stron tej sytuacji – dla rodzin, które czują się stygmatyzowane z powodu swojej decyzji, dla pacjenta, który bywa w ten sposób uprzedmiotowiony, oraz dla zespołu hospicjum, któremu w rzeczywistości powierza się chorego pod najwyższej jakości opiekę medyczną i psychologiczną.

Hospicjum bardzo często kojarzone jest wyłącznie z opieką nad pacjentem. Tymczasem w praktyce otaczamy opieką całą rodzinę. Kiedy w domu pojawia się ciężka choroba, bliscy stają przed wieloma wyzwaniami jednocześnie – muszą mierzyć się z emocjami, organizacją codziennego życia, opieką medyczną i pogodzić to jeszcze z praca zawodową. To ogromne obciążenie, zwłaszcza gdy znajdują się w takiej sytuacji po raz pierwszy. Rolą zespołu hospicjum jest nie tylko leczenie objawów i łagodzenie cierpienia chorego, ale także przeprowadzenie rodziny przez ten czas. Zapewniamy wsparcie lekarzy, pielęgniarek, psychologów, fizjoterapeutów i innych specjalistów. Uczymy, jak opiekować się bliską osobą, pomagamy reagować na zmieniające się potrzeby chorego i dajemy poczucie, że rodzina nie jest pozostawiona sama sobie – mówi Anna Joachim-Labuda, dyrektor Puckiego Hospicjum pw. Św. Ojca Pio.

I dodaje:

Lubię porównywać opiekę paliatywną do nawigacji. Kiedy jedziemy w nieznane miejsce, nawigacja nie pokonuje drogi za nas, ale pomaga odnaleźć kierunek, ostrzega przed przeszkodami i daje poczucie bezpieczeństwa. Podobnie działa hospicjum. Nie zastępuje rodziny w miłości, trosce i obecności przy chorym. Jest przewodnikiem, który pomaga odnaleźć się w rzeczywistości ciężkiej choroby i daje wsparcie wtedy, gdy jest ono najbardziej potrzebne. To właśnie dlatego mówimy o opiece paliatywnej jako o opiece wspierającej. Słowo „paliatywny” wywodzi się od łacińskiego „paliatus”, oznaczającego „okryty płaszczem”. Dokładnie to robimy – otulamy chorego i jego bliskich profesjonalną opieką, wiedzą, doświadczeniem i obecnością. Dzięki temu rodzina może skupić się na tym, co najważniejsze: na byciu razem.

PRZECZYTAJ: HOSPICJUM – OPIEKA

właściwe słowa kampania

Właściwe słowa mają znaczenie – kampania Puckiego Hospicjum

Częstym skutkiem choroby jest sytuacja, w której bliscy – córki, synowie, małżonkowie – stają się całodobowym personelem medycznym, walczącym z bólem, własnym zmęczeniem i bezradnością.

Profesjonalna opieka hospicyjna daje rodzinie wsparcie zespołu specjalistów w codziennej opiece nad chorym. Dzięki temu bliscy nie muszą mierzyć się sami z medycznymi i organizacyjnymi wyzwaniami, a więcej uwagi mogą poświęcić relacji, obecności i wspólnemu czasowi.

– W procesie towarzyszenia pacjentowi kluczowe jest zrozumienie, że choroba jest częścią życia. Osoba chora wciąż ma marzenia, pragnienia. Naszym zadaniem jest stworzenie warunków, w których między procedurami medycznymi jest miejsce na zwyczajną rozmowę, wspólne milczenie czy uśmiech. To te drobne gesty budują poczucie godności i sprawiają, że łatwiej jest znieść trudy choroby – tłumaczy Joanna Bożek-Deutsch, psycholożka związana z Puckim Hospicjum.

Często obawiamy się, że skorzystanie ze wsparcia oznacza przekazanie opieki nad bliskim w obce ręce. Słowo „oddać” niesie ze sobą niefortunny ładunek rezygnacji, który budzi naturalny opór. Warto jednak spojrzeć na to inaczej: profesjonalna pomoc nie służy odizolowaniu opiekuna od chorego. Jej celem jest zastąpienie codziennego napięcia poczuciem bezpieczeństwa dla obu stron. Spokój, który się pojawia, nie wynika z braku zaangażowania, lecz z pewności, że bliski otrzymuje najlepszą możliwą pomoc. Dzięki temu wspólny czas przestaje być wypełniony wyłącznie trudnościami pielęgnacyjnymi, a odzyskuje przestrzeń na autentyczną bliskość.

– Z perspektywy psychoonkologii wiemy, że język może wspierać lub utrudniać radzenie sobie z chorobą. Hospicjum to miejsce lub forma opieki, której celem jest poprawa jakości życia pacjenta oraz wsparcie jego rodziny – tłumaczy Sebastian Zdończyk, Prezes Polskiego Towarzystwa Psychoonkologicznego.

I dodaje:

Współczesna medycyna coraz częściej podkreśla podmiotowość człowieka, odchodząc od definiowania go wyłącznie przez pryzmat choroby. Dlatego zamiast mówić „oddać do hospicjum”, lepiej używać określeń takich jak „objąć opieką hospicyjną”, „korzystać z opieki hospicyjnej” czy „zostać pod opieką hospicjum”. To nie tylko kwestia języka, ale także szacunku wobec pacjentów i ich rodzin. Hospicjum nie zastępuje bliskich – pomaga im być razem wtedy, gdy wsparcie jest najbardziej potrzebne.

Wszystkich, którzy chcą aktywnie włączyć się w budowanie nowej kultury rozmowy o opiece, zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej www.hospitium.org. Znajduje się tam specjalny formularz, za pośrednictwem którego można przesłać własne propozycje alternatywnych sformułowań, które zamiast ranić, będą wyrażały autentyczną troskę, empatię i zrozumienie.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: OPIEKA PALIATYWNA

Relacje na pierwszym planie

Empatia w opiece hospicyjnej to nie współczucie, a uważność na drugiego człowieka. Aby jednak opiekun mógł dawać z siebie to, co najlepsze, musi najpierw zadbać o własny dobrostan. Skorzystanie z profesjonalnej pomocy to nie akt słabości, ale wyraz odpowiedzialności za siebie i za relację z chorym. Tylko mając wsparcie, mamy siłę, by do końca być obecni sercem, a nie tylko zmęczonym ciałem.

– Często rodziny naszych pacjentów przyznają, że dopiero tutaj ich relacja z bliskim wróciła na właściwe tory. Kiedy trudne zabiegi pielęgnacyjne i lęk przejmują specjaliści, dzieje się coś niezwykłego: ktoś znów może stać się po prostu córką, a ktoś inny matką. Wcześniej te role niepostrzeżenie zamieniły się w „opiekuna” i „pacjenta”, a dom stał się salą zabiegową. Profesjonalna opieka hospicyjna pomaga przywrócić rodzinę tam, gdzie wcześniej był tylko trud choroby. To perspektywa, której często nie widać z zewnątrz, a która zmienia wszystko – tłumaczy Joanna Bożek-Deutsch, psycholożka Puckiego Hospicjum.

– Często osoby zaczynają odczuwać żałobę jeszcze przed odejściem bliskiego. W psychologii ten stan określany jest jako żałoba antycypacyjna. To szczególny proces emocjonalny, który rozpoczyna się jeszcze za życia bliskiej osoby – w chwili, gdy pojawia się świadomość nieuchronnej straty. To czas pełen sprzecznych uczuć: nadziei, lęku, smutku, ale też potrzeby bycia blisko i nadawania znaczenia wspólnym chwilom.

I dodaje:

– Paradoksalnie właśnie wtedy relacja może stać się najbardziej prawdziwa i głęboka. Kiedy bliscy nie są już wyłącznie skupieni na walce z chorobą i codziennym kryzysie, pojawia się przestrzeń na obecność emocjonalną – na rozmowy, wspomnienia, czułość, ciszę czy po prostu wspólne bycie obok siebie. Dla wielu rodzin jest to czas ważnego domykania relacji, wypowiedzenia słów odkładanych latami i przeżywania bliskości w sposób bardziej świadomy, uważny i pełny.

Kampania „Właściwe słowa mają znaczenie” proponuje zmianę perspektywy. Zamiast mówić „oddać do hospicjum”, Puckie Hospicjum zachęca do szukania nowych określeń, które niosą otuchę zamiast oceny.

– Nie „oddajesz” bliskiej osoby, bo oddaje się rzeczy, a nie ludzi i relacje. Zapraszasz zespół specjalistów do wspólnej opieki. Nie przestajesz kochać ani być obecnym. Zmienia się forma wsparcia, nie relacja – podkreślają organizatorzy kampanii.

ZOBACZ: JAK ZNALEŹĆ MIEJSCE W HOSPICJUM?

źródło: materiały prasowe