Według danych Ministerstwa Zdrowia oraz Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), w Polsce co roku wykrywa się ok. 20 000 – 21 000 przypadków raka piersi u kobiet. Szacuje się, że nadekspresja białka HER2 lub amplifikacja genu ERBB2 dotyczy od 15 proc. do 20 proc. wszystkich pacjentek z nowotworem złośliwym piersi. Dzięki powszechnemu dostępowi do nowoczesnych, celowanych terapii anty-HER2 rokowania pacjentek diametralnie poprawiły się, a wczesne wykrycie daje wysokie szanse na całkowite wyleczenie.
W październiku o raku piersi mówi się tyle, że łatwo uznać, iż wiemy już wszystko. A jednak wciąż wierzymy, że to choroba kobiet „obciążonych rodzinnie”, że diagnoza to wyrok, a zakończenie terapii oznacza powrót do normalności. I że osobę chorą „widać”.
We wtorek, 20 października 2026 roku, w Warszawie odbyła się konferencja prasowa „Czy wszystko już powiedziano o raku piersi?”. Swoimi historiami podzieliły się pacjentki Marta i Magda, a o szansach na wyleczenie i emocjach towarzyszących chorobie opowiedziały ekspertki Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie: onkolożka kliniczna dr n. med. Aleksandra Konieczna i psychoonkolożka dr n. med. Mariola Kosowicz.
Rokowanie pacjentek z rakiem piersi HER2 dodatnim
– Kiedyś nadmierna ekspresja receptora HER2 kojarzyła się przede wszystkim z agresywnym przebiegiem choroby i większym ryzykiem nawrotu. Dziś HER2 jest dla nas również bardzo ważnym celem leczenia. Potrafimy zablokować jego aktywność albo wykorzystać go do precyzyjnego skierowania leczenia prosto w komórki nowotworowe. Biologia tego nowotworu się nie zmieniła, ale bardzo zmieniły się nasze możliwości leczenia – zapewnia dr n. med. Aleksandra Konieczna, onkolog kliniczny, prezes Polskiego Towarzystwa Senologicznego.
We wczesnym HER2-dodatnim raku piersi leczenie prowadzi się z intencją wyleczenia i u wielu chorych ten cel udaje się osiągnąć. Kluczowe jest odpowiednie zaplanowanie całej terapii.
– U części pacjentek zaczynamy od operacji, a u innych od leczenia przedoperacyjnego. Zależy to przede wszystkim od wielkości guza, zajęcia węzłów chłonnych i indywidualnej sytuacji chorej. Leczenie przedoperacyjne pozwala nam nie tylko zmniejszyć nowotwór, ale też ocenić jego wrażliwość na zastosowaną terapię. Wynik badania materiału pooperacyjnego pomaga następnie dobrać leczenie uzupełniające – wyjaśnia dr Konieczna.
Szczególne znaczenie ma ocena, czy uzyskano całkowitą odpowiedź patomorfologiczną, określaną skrótem pCR, czyli brak inwazyjnego nowotworu w piersi i regionalnych węzłach chłonnych, czy pozostała choroba resztkowa.
– Leczenie pooperacyjne jest potrzebne również po uzyskaniu pCR. Natomiast obecność choroby resztkowej może być wskazaniem do zmiany i intensyfikacji terapii. Personalizacja leczenia opiera się więc nie tylko na rozpoznaniu i wyjściowym stopniu zaawansowania, lecz także na rzeczywistej odpowiedzi nowotworu na leczenie przedoperacyjne – podkreśla dr Konieczna.
Diagnostyka raka HER2-dodatniego
Podstawą rozpoznania podtypu raka piersi jest badanie patomorfologiczne. Ocenia się między innymi receptory hormonalne: estrogenowy i progesteronowy, a także HER2 oraz wskaźnik proliferacji Ki-67. Ekspresję HER2 ocenia się metodą immunohistochemiczną. Wynik 2+ jest niejednoznaczny i wymaga uzupełniającego badania metodą hybrydyzacji in situ, na przykład FISH, pozwalającego sprawdzić, czy doszło do zwiększenia liczby kopii genu HER2.
– Do określenia statusu HER2 zwykle wystarczają te standardowe badania. Nie oznacza to jednak, że u żadnej pacjentki nie będą potrzebne dodatkowe badania genetyczne lub molekularne. Ich zakres dobieramy do sytuacji klinicznej – zaznacza dr Konieczna.
Także w chorobie przerzutowej postęp jest bardzo duży. Kolejne generacje terapii celowanych ukierunkowanych na HER2 pozwalają coraz skuteczniej kontrolować chorobę i wydłużać życie pacjentek.
– U części pacjentek możemy mówić o wieloletnim życiu z chorobą. Trzeba jednak odróżnić tę sytuację od wczesnego raka piersi: w stadium przerzutowym celem leczenia jest przede wszystkim wydłużenie życia, kontrolowanie nowotworu i jego objawów oraz zachowanie możliwie najlepszej jakości życia – wyjaśnia onkolożka.
Rola centrów kompetencji leczenia raka piersi
Każda pacjentka w Polsce powinna mieć dostęp do opieki zgodnej z aktualnymi standardami, niezależnie od miejsca zamieszkania. W praktyce znaczenie mają zarówno doświadczenie zespołu, jak i organizacja diagnostyki oraz leczenia.
– Centra kompetencji leczenia raka piersi, czyli Breast Cancer Units, powstają po to, aby zapewnić pacjentkom kompleksową, skoordynowaną opiekę. Onkologia rozwija się tak szybko, że ogromną wartością jest zespół specjalizujący się właśnie w raku piersi – mówi dr Konieczna.
W takim zespole współpracują między innymi onkolodzy kliniczni, chirurdzy, radioterapeuci, radiolodzy, patomorfolodzy, pielęgniarki i psychoonkolodzy. W zależności od potrzeb dołączają także inni specjaliści, na przykład kardiolog, geriatra czy fizjoterapeuta.
– Ważne, żeby pacjentka wiedziała, jaki jest plan postępowania, kto koordynuje leczenie i do kogo może zwrócić się z problemem. Nie powinna sama organizować kolejnych etapów diagnostyki i szukać drogi między poradniami. Właśnie takiej opieki powinniśmy oczekiwać od systemu ochrony zdrowia – uważa dr Konieczna.
– Wiedza o dostępnych możliwościach leczenia może pomagać odzyskiwać nadzieję i porządkować niepewność. Potrzebna jest rozmowa z lekarzem odnosząca możliwości leczenia do indywidualnej sytuacji danej pacjentki – mówi dr n. med. Mariola Kosowicz, kierownik Poradni Psychoonkologii Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie.
I dodaje:
– Ponadto, pacjentka może nie rozumieć, dlaczego jej leczenie nie wygląda tak, jak u innych kobiet i zaczyna się stresować, szukając wiedzy w intrenecie, w rozmowach z chorymi. Powstaje chaos informacyjny, silny lęk i brak zaufania do zastosowanego leczenia. Dlatego podstawę poczucia bezpieczeństwa stanowi rzetelna wiedza od lekarza. Jasne, komunikaty i upewnienie się, że pacjentka zrozumiała, co zostało powiedziane, bo to wpływa na motywację.
Zaufanie do opieki buduje się również przez dostępność zespołu leczącego, spójne informacje i poważne traktowanie zgłaszanych trudności. Chora kobieta potrzebuje wiedzieć, z kim może się skontaktować, kiedy pojawią się objawy lub wątpliwości. Poczucie, że jej pytania i codzienne potrzeby mają znaczenie, może zmniejszać osamotnienie i ułatwiać współpracę w leczeniu.
Wczesny rak piersi HER2+: jak domknąć leczenie i ograniczyć ryzyko nawrotu?
Co należałoby poprawić w opiece nad pacjentkami z rakiem piersi?
– Przede wszystkim potrzebujemy większego udziału kobiet w badaniach przesiewowych i sprawnej diagnostyki niepokojących objawów. Wcześniejsze wykrycie raka zazwyczaj oznacza większą szansę na wyleczenie i możliwość zastosowania mniej obciążającej terapii. Ważna jest edukacja, ale również dostępność badań i dobra organizacja opieki – podkreśla dr Konieczna.
Istotne jest także skrócenie drogi od podejrzenia nowotworu do rozpoznania i rozpoczęcia leczenia.
– Karta DiLO ma ułatwiać szybką diagnostykę, ale nie zastąpi sprawnie działającej ścieżki postępowania. Pacjentka powinna wiedzieć, gdzie zgłosić się na badanie, kiedy otrzyma wynik i jaki będzie następny krok. Czas ma znaczenie, a odpowiedzialność za sprawną organizację opieki nie może spoczywać wyłącznie na chorej – zaznacza ekspertka.
Dostęp do nowoczesnego leczenia na kolejnych etapach choroby
W Polsce dostępne są nowoczesne terapie anty-HER2 stosowane zarówno we wczesnym, jak i zaawansowanym raku piersi. Nie oznacza to jednak, że każdą terapię można zastosować u każdej chorej i na dowolnym etapie leczenia.
– Dobór terapii zależy między innymi od stopnia zaawansowania, wcześniejszego leczenia, odpowiedzi na nie i stanu zdrowia pacjentki. Znaczenie mają również wskazania rejestracyjne oraz kryteria refundacji. Dlatego każda decyzja terapeutyczna ma charakter zindywidualizowany. Naszym zadaniem jest zaplanowanie możliwie najlepszej strategii, obejmującej także kolejne etapy leczenia – wyjaśnia dr Konieczna.
W procesie leczenia kluczowa jest nie tylko skuteczność medyczna, ale również to, jak terapia wpływa na codzienność pacjentki. W przypadku części terapii, oprócz standardowych wlewów dożylnych, dostępna jest także forma podskórna.
– Podanie podskórne nie oznacza słabszego leczenia. W przypadku formy podskórnej badania zasadniczo potwierdzają skuteczność porównywalną z podawaniem leczenia drogą dożylną. Zmienia się sposób podania, a nie cel terapii – podkreśla ekspertka.
Samo podanie podskórne trwa kilka minut. Cała wizyta może być dłuższa ze względu na kwalifikację, obserwację po podaniu lub inne elementy leczenia.
– Krótsze podanie może oznaczać mniej czasu spędzonego w ośrodku i więcej czasu na pracę, rodzinę czy odpoczynek. To bardzo ważne, zwłaszcza gdy leczenie trwa długo. Pamiętajmy jednak, że forma podskórna również wymaga odpowiedniej kwalifikacji i monitorowania bezpieczeństwa. Wybierając terapię, uwzględniamy wskazania medyczne, dostępność oraz preferencje pacjentki – dodaje dr Konieczna.
PRZECZYTAJ: WSPARCIE W CHOROBIE NOWOTWOROWEJ
Rak piersi her2+: choruje cała rodzina
Choroba dotyczy jednej osoby, ale zmienia codzienność całej rodziny. Może wpływać na podział obowiązków, bliskość, seksualność, sytuację finansową i sposób myślenia o przyszłości. Ujawnia również wiele prawd o relacjach w rodzinie, z przyjaciółmi i znajomymi, zarówno ich mocne strony, jak i wcześniejsze trudności.
– Nierzadko wszystkie napięcia przypisujemy chorobie, licząc, że z czasem same ustąpią. Tymczasem część z nich wymaga rozmowy, a niekiedy profesjonalnej pomocy. Są pary, które w trakcie choroby korzystają ze wsparcia psychologa lub psychoterapeuty par, ucząc się między innymi rozmawiania na trudne tematy i wyrażania swoich potrzeb. Wspólnie idą do lekarza, aby omówić problemy wynikające z choroby i leczenia, także te dotyczące seksualności. Szukają sposobów na zachowanie bliskości i wspólnych aktywności, nie sprowadzając całego życia do choroby. Ważną kwestią jest również umiejętność proszenia o pomoc. Niektóre osoby chore zakładają, że nie mają do kogo się zwrócić i nie podejmują próby powiedzenia o swoich potrzebach. Innym trudno przyjąć wsparcie, ponieważ są przyzwyczajone do samowystarczalności albo chcą chronić bliskich przed dodatkowymi problemami – wylicza dr Kosowicz.
Jej zdaniem są też osoby, które potrafią prosić o pomoc, wskazują, w czym potrzebują wsparcia, a co chcą nadal robić samodzielnie.
Problem w tym, że nie każda pacjentka ma wokół siebie osoby gotowe i zdolne do pomocy. Bliscy również przeżywają lęk i różnie sobie z nim radzą. Jedni potrzebują rozmowy, drudzy skupiają się na zadaniach, jeszcze inni milkną, bo nie wiedzą, co powiedzieć. Pacjentka może odczytać takie zachowania jako brak zainteresowania lub zrozumienia.
– Dlatego ważne jest rozmawianie o własnych emocjach i potrzebach, zamiast oczekiwania, że druga osoba sama się ich domyśli. Zdarza się także, że osoby wspierające nie dostrzegają, iż przekraczają granice pacjentki. W przekonaniu, że wiedzą, co będzie dla niej najlepsze, podejmują za nią decyzje, wyręczają ją lub kontrolują każdy krok. Taka pomoc może pogłębiać poczucie utraty samodzielności i podmiotowości – ostrzega dr psychoonkolożka.
Jak widać w chorobie nowotworowej sztuką jest komunikacja – z jednej strony umiejętność rozmowy o lęku i niepewności, reagowania na smutek, złość czy wycofanie, z drugiej – mówienie o własnych obawach, nie obciążając nimi pacjentki.
– Bliscy często potrzebują pomocy w zrozumieniu, że wspieranie nie zawsze wymaga udzielania rad czy szukania rozwiązania. Czasem najważniejsza jest gotowość do wysłuchania i przyjęcia tego, co osoba chora chce powiedzieć – podsumowuje dr Kosowicz.
źródło: materiał prasowy w ramach kampanii edukacyjnej „Wylecz raka piersi HER2+”
PRZEJDŹ DO: RAK PIERSI – BAZA WIEDZY






















