Ostatnie zmiany na liście leków refundowanych przyniosły chorym zmagającym się z rakiem jelita grubego wiele korzyści. Do programu lekowego włączono Lonsurf (triflurydyna w skojarzeniu z tipiracylem) – długo wyczekiwaną terapię, która umożliwiła chorym dostęp do leczenia w tzw. III i IV linii. To bardzo ważna zmiana – przybliża polski standard leczenia raka jelita grubego do zaleceń europejskich.

Drugą zmianą są tak zwane „wakacje od chemioterapii”. Oznacza to, że przy leczeniu paliatywnym chorych zmagających się z rakiem jelita grubego, chemioterapia pierwszego rzutu w połączeniu z lekami celowanymi nie musi być kontynuowana w pełnym składzie aż do momentu progresji choroby. Jednocześnie liczne badania kliniczne potwierdzają, że skrócenie stosowania chemioterapii jest możliwe bez znaczącego zmniejszenia jej skuteczności, o ile przerwane leczenie zostanie wznowione w przyszłości.

Jednak coraz częściej eksperci mówią o jeszcze jednej koniecznej korekcie istniejącego programu lekowego w zakresie pierwszej linii leczenia raka jelita grubego.
 

Komentarz eksperta dla portalu zwrotnikraka.pl

Prof. Jarosław Reguła, kierownik Kliniki Gastroenterologii Onkologicznej COI w Warszawie, konsultant krajowy w dziedzinie gastroenterologii.

Panie Profesorze, proszę skomentować ostatnie zmiany na listopadowej liście refundacyjnej. Mamy wreszcie powody do zadowolenia?

– Jeśli chodzi o listopadową listę refundacyjną, w kontekście pojawienia się leków w III/IV linii leczenia raka jelita grubego, to oczywiste, że powinniśmy się z tych zmian cieszyć. Mamy długo wyczekiwany postęp i dobrze, że to się wreszcie udało. Czy chcemy więcej? Zawsze można chcieć więcej, ale powinniśmy zachować pewien umiar i cieszyć się z tego co jest teraz. Zobaczymy jak to będzie funkcjonowało w praktyce i wtedy przyjdzie czas na dokładniejsze oceny. Jest jeszcze kilka innych problemów do rozwiązania. Są np. postulaty, aby uprościć administracyjny System Monitorowania Programów Terapeutycznych (SMPT), gdzie istnieje potrzeba niepotrzebnego wypełniania dokumentacji medycznej, która tak naprawdę musi być dublowana. Mam nadzieję, że z czasem pojawi się uproszczenie prowadzące do oszczędzania czasu pracy lekarza.

W dyskusji nad jeszcze lepszym i bardziej efektywnym leczeniem raka jelita grubego pojawiało się hasło „wakacji od chemioterapii”. Jak je rozumieć?

– Chodzi tu o większą elastyczność leczenia. Dotychczas trzeba było się trzymać sztywno zapisów programu lekowego, niezależnie od tego co się dzieje z pacjentem. Niektóre dawki leków mogą przecież powodować objawy uboczne i czasami wystarczy zredukować dawkę lub przerwać leczenie na jakiś czas. Ten problem dotyczy na przykład oksaliplatyny, która jest miedzy innymi składnikiem w I linii leczenia z użyciem nowoczesnych leków. Teraz na szczęście pojawiły się stosowne zapisy i jest to element umożliwiający większą elastyczność postępowania lekarskiego. To ważne osiągniecie. Takie „wakacje” od chemioterapii pozwalają przerwać  leczenie ze wskazań medycznych i może to być korzystne, ponieważ wydłuża sumaryczny okres skutecznego leczenia Pacjentów.

A kwestia uznaniowości doboru leków w I linii terapii?

– W tym obszarze zapisy były dotychczas także sztywne. Należało bezwarunkowo przestrzegać terminów wszystkich dawek leków. Teraz to się zmieniło. Być może ta elastyczność powinna być jeszcze większa. Nie chcę nawet marzyć, że wszystkie leki będą u nas dostępne i, że nie trzeba będzie prowadzić dublującej się dokumentacji w ramach programu. W to raczej nie wierzę, ponieważ są to drogie leki, ale docelowo tak to właśnie powinno wyglądać. Kluczowa powinna być decyzja lekarza z myślą o dobru Pacjenta.

Dziękuję za rozmowę

ZOBACZ: RAK JELITA GRUBEGO – OBJAWY