Zamiast martyrologii i patosu – bolesna prawda, ironia i solidna dawka czarnego humoru rodem z filmów Nory Ephron. „Rok raka” Aleksandry Wysockiej to intymny zapis onkodrogi, który wymyka się ramom literatury faktu i porywa stylem niczym wciągająca powieść. Wysocka odczarowuje dotychczasowy sposób opowiadania o chorobie nowotworowej, oddając w ręce czytelników książkę, jakiej brakowało na polskim rynku: literacki debiut o znakomitej narracji, z wyrazistym językiem i mocnym głosem autorki, podejmującym niezwykle ważny społecznie temat. 

„Rok raka. Moja onkohistoria. Podróż bez planu, mapy i przewodnika” ukaże się 30 września 2026 roku nakładem wydawnictwa Ringier Axel Springer Polska, tuż przed przypadającym 15 października Światowym Dniem Walki z Rakiem Piersi. Portal Zwrotnik Raka sprawuje patronat medialny nad publikacją.

Rok raka – o życiu i chorobie bez patosu, za to z czarnym humorem.

45-letnia Ola, będąca w życiowej formie, po rutynowym badaniu kontrolnym dowiaduje się, że choruje na złośliwego raka piersi. Początkowa ulga, związana z zapewnieniami lekarzy o braku konieczności chemioterapii, szybko znika, gdy okazuje się, że nowotwór piersi zdążył zająć węzeł wartowniczy.

Ola musi zmierzyć się nie tylko ze strachem o zdrowie i przyszłość, lecz także z utratą włosów oraz gwałtowną menopauzą wywołaną leczeniem. Nie rezygnuje jednak z życia ani z planów. W samym środku terapii wyrusza z rodziną do Nowego Jorku, udowadniając sobie i innym, że choroba nie musi odbierać marzeń.

Brzmi jak początek poruszającej powieści? A jednak nie jest to fikcja. Ten scenariusz napisało życie, a jego główna bohaterka postanowiła wycisnąć z niego to, co najlepsze, i opowiedzieć swoją historię dalej. Bez owijania w bawełnę, z dużą dawką humoru i dystansu, nawet wtedy, gdy rzeczywistość bywała bezwzględna i gorzka.

To opowieść o chorobie, ale jeszcze bardziej o życiu. O zwykłych dniach, które nagle stają się bezcenne. O ludziach, którzy dają siłę. O odwadze, która pojawia się wtedy, gdy wydaje się, że już jej nie mamy. Napisałam tę książkę dla siebie sprzed diagnozy. I dla Ciebie – jeśli potrzebujesz odrobiny wsparcia, zrozumienia i nadziei. Wierzę, że dzięki niej ktoś poczuje się mniej samotny, mniej zagubiony i po prostu mniej przestraszony – wyjaśnia Aleksandra Wysocka, autorka książki.

Wysocka osadza swoją historię w bardzo konkretnych, współczesnych realiach społecznych, dotykając zjawisk, o których w kontekście onkologicznym wciąż mówi się szeptem. Książka staje się głosem w dyskusji o tabuizowanej, indukowanej farmakologicznie menopauzie, która u pacjentek onkologicznych nie pojawia się stopniowo przez lata, lecz uderza w ciągu jednej nocy.

„Rok raka” to także bezpardonowe starcie z internetową szarlatanerią, autorka bez ogródek krytykuje „szamanów” oferujących wlewy z witaminy C czy lewatywy z kawy, stawiając twarde granice między medycyną opartą na faktach a groźnymi dla życia mitami.

– Nie jestem za nic wdzięczna rakowi. Nie uważam, że dzięki niemu coś zyskałam, przeciwnie, czuję, że sporo straciłam, przede wszystkim czas. Wiele dolegliwości da się zwalić na mój wiek, ale to rak sprawił, że z dnia na dzień stałam się osobą „w pewnym wieku”, gdybym nie zachorowała, te objawy w końcu by się pojawiły, ale nie byłoby to tak nagłe, tak gwałtowne, z dnia na dzień – pisze Wysocka.

WARTO WIEDZIEĆ: WSPARCIE W CHOROBIE NOWOTWOROWEJ

rok raka książka Aleksandra Wysocka

To, co rewolucjonizuje tę pozycję na rynku wydawniczym, to unikalny styl narracji. Wysocka posługuje się językiem naturalnym, dynamicznym, pełnym potocznych sformułowań i kontrolowanego gniewu, całkowicie odcinając się od cierpiętnictwa.

– Nie wierzę w karmę. W całe to pieprzenie, że “wszystko jest po coś” i “nic nie dzieje się bez powodu” (…) Ale jeśli mam być szczera, to karma przypomina raczej gówno rzucone w wentylator. Bryzga na oślep w tych, którzy mieli nieszczęście znaleźć się w zasięgu. Nie wierzę, że dostałam raka po coś. Żebym bardziej doceniła życie albo zdała sobie sprawę z własnej śmiertelności. Każdy, kto mnie zna, wie, że ze śmiertelnością jestem pogodzona od dawna (…). Nieprawdą jest, że “cierpienie uszlachetnia”, a “co cię nie zabije, wcale cię nie wzmocni”, co najwyżej poturbuje i zostawi z traumą. Powtarzanie tych bzdur jest po prostu szkodliwe – fragment książki.

Opowieść Wysockiej podzielona na pory roku, odzwierciedla etapy godzenia się z nową rzeczywistością, od jesiennego szoku po letni „rak Schrödingera”, w którym pacjentka zawieszona jest między zdrowiem a wieczną onkologiczną czujnością. To sprawia, że historia angażuje odbiorców od pierwszej do ostatniej strony. Plastyczny język, brawurowe dialogi i tempo akcji sprawiają, że czytelnik towarzyszy Oli w jej codzienności jak bohaterce literackiej fikcji.

Autorka odważnie stawia własne potrzeby na pierwszym miejscu: podróżuje, kupuje bilety do teatru w Nowym Jorku, chodzi na zajęcia sportowe czy uczestniczy w profesjonalnych sesjach zdjęciowych, pokazując, że z choroby można uczynić impuls do czerpania z życia tu i teraz. Głównym orężem w walce o własną tożsamość staje się dla niej poczucie humoru. To właśnie dystans, autoironia oraz bliskość sprawdzonych przyjaciół pozwalają jej przetrwać najtrudniejsze momenty leczenia.

Książkę wieńczą rozdziały: „Jak chorować” oraz „Jak towarzyszyć w chorowaniu”, stanowiące cenny przewodnik po kryzysie bez zbędnych truizmów.

Przede wszystkim, żeby było jasne: nie ma uniwersalnego, jedynego słusznego sposobu na chorowanie. W tej książce podzieliłam się tym, co zadziałało u mnie. Czy zadziała u kogoś innego? Może tak, może nie. Obyście nie musiały i nie musieli sprawdzać. (…) A gdy będziesz w najgłębszej dupie, zmęczona, obolała, będziesz miała mdłości, a na widok samej siebie w lustrze zaczniesz odwracać głowę, pamiętaj: to minie – czytamy na kolejnych stronach.

 Jeśli jesteście gotowi, jeśli czujecie potrzebę, jeśli macie przestrzeń, by zmierzyć się z tematem w sposób bezwzględnie szczery i brutalnie zabawy sięgnijcie po tę książkę. To dobra lektura dla wszystkich, którzy w literaturze poszukują prawdy, odwagi i zachłannego apetytu na życie.

Rok Raka – literacki debiut Aleksandry Wysockiej

Aleksandra Wysocka – rocznik 1979, z wykształcenia socjolożka, z zamiłowania podróżniczka i kolekcjonerka wspomnień. Przez ponad dekadę wraz z mężem prowadziła popularny blog o rodzinnych podróżach „8 stóp”, który był nominowany w prestiżowym konkursie „Travelery” w kategorii „Blog roku”.

Na co dzień pełni funkcję wiceprezeski Fundacji K.I.D.S. Klub Innowatorów Dziecięcych Szpitali, gdzie zmienia rzeczywistość małych pacjentów i ich rodzin. Mieszka w Warszawie z mężem, dwójką nastoletnich dzieci i dwoma kotami. Gdy tylko może, rusza w stronę słońca, najchętniej kamperem i bez sztywnego planu. Posiada niepokojącą skłonność do kupowania biletów lotniczych. Uwielbia szum lasu, białe wino i czarny humor. Lubi fotografować, czytać, oglądać seriale i pisać – jej artykuły ukazywały się w magazynach podróżniczych, ma na swoim koncie też kilka felietonów publikowanych na łamach tygodnika „Polityka”.

Z rodzinnej onkohistorii i własnego raka piersi „ulepiła” książkę, jaką sama chciałaby przeczytać po usłyszeniu diagnozy.

Patroni wydania: Onkofundacja Alivia, Fundacja Rak&Roll, zwrotnikraka.pl, Medonet.pl.

źródło: materiały prasowe

PRZEJDŹ DO: ANTYRAK LIFESTYLE