Poniższy artykuł pochodzi z ebooka „Pandemia COVID-19. Wszystko, co warto wiedzieć o koronawirusie, testach i szczepionkach” autorstwa Eweliny Kamińskiej. W swojej wirtualnej książce naukowczyni postanowiła wziąć na warsztat zagadnienia, którymi przez ostatnie miesiące żyje cały świat. Zebrała w niej wszystkie sprawdzone i potwierdzone naukowymi badaniami treści dotyczące koronawirusa.

„Pandemia COVID-19” to kompendium wiedzy na temat koronawirusa i wszystkich zagadnień z nim związanych. Jeden z rozdziałów poświęcony został różnym wariantom koronawirusa.

Ebook można nabyć TUTAJ.

Warianty koronawirusa – dlaczego wirus mutuje

Chociaż wirus, jako bezwzględny pasożyt, nie wykazuje funkcji życiowych, jego ewolucyjnym celem jest jak najszybsze przedostawanie się z jednego organizmu do drugiego. Celem wirusa nie jest szybkie zabicie gospodarza, a raczej wykorzystanie jego zasobów do wytworzenia jak największej liczby wironów, które będą mogły rozprzestrzeniać się dalej i infekować kolejnych gospodarzy.

„Najmądrzejsze” wirusy patogenne to takie, które mogą istnieć w organizmie przez całe życie gospodarza i atakować oraz rozprzestrzeniać się, gdy warunki są najbardziej sprzyjające. Przykładowo wirus opryszczki pospolitej hsv-1 atakuje wargi i jamę ustną, zarażamy się nim często jeszcze we wczesnym dzieciństwie. Nie jest zabójczy. Nosimy go w sobie przez całe życie i widzimy jego uaktywnienie w momentach osłabienia organizmu, stresu, przemęczenia i zwiększonej ekspozycji na promienie UV (dlatego objawia się często na wakacjach). Rozprzestrzenia się za każdym razem, gdy jest uaktywniany oraz w małej skali w stanie uśpienia, znajdując się w tkance nerwowej twarzy.

Koronawirus Sars-cov-2 również ewoluuje, aby stać się bardziej zaraźliwym, ale mniej zabójczym. Biorąc pod uwagę wielkość genomu, jest on jednym z największych wirusów rna, co przy okazji zwiększa możliwości mutowania. Wirusy rna z zasady są dość szybko mutujące, bo szacuje się, że ich współczynniki mutacji są milion razy wyższe niż w genomie gospodarzy.

Za każdym razem, gdy materiał genetyczny wirusa jest w naszych komórkach replikowany (namnażany), może dojść do naturalnych błędów w kopiowaniu (mutacji). Chociaż większość z nich nie zmienia właściwości wirusa, generalnie są one skorelowane z większą zaraźliwością i dalszą ewolucją wirusa (jego adaptacją do panujących warunków).

Białko kolca (S) składa się z trzech peptydów i służy wirusowi do dokowania się z receptorem na powierzchni naszych komórek śródbłonka. Niektóre jego mutacje (czyli zamiany nukleotydów w sekwencji genu kodującego to białko) powodują, że peptydy mogą mieć formę otwartą lub zamkniętą. Kiedy wszystkie trzy są otwarte, białko zmienia swoją konformację (kształt) na luźniejszą i łatwiej dopasowuje się do receptora, a co za tym idzie, łatwiej zaraża nasze komórki.

Inne mutacje mogą służyć wirusowi do obejścia systemów obronnych wytworzonych przy poprzedniej infekcji, przez co my możemy zachorować na covid-19 ponownie. Takie mutacje nie pozwalają neutralizującym przeciwciałom na rozpoznanie patogenu, czyli dotyczą fragmentów wirusa, do których wytworzyliśmy pamięć immunologiczną.

Szybki współczynnik mutacji wirusów rna nie sprzyja tworzeniu szczepionek przeciw COVID-19. Naukowcy zawsze wybierają fragmenty wironów, które mutują najrzadziej, ale im dłużej wirus przeskakuje z człowieka na człowieka i im więcej różnych wariantów pochodzących z odległych miejsc się ze sobą miesza, tym trudniej jest uniknąć odporności wirusa na szczepionki.

Przypadkowe mutacje koronawirusa, które przyczyniają się do wzmocnienia infekcyjności wirusa lub zmniejszenia jego podatności na szczepionki, będą naturalnymi zmianami ewolucyjnymi.

POLECAMY: OBJAWY KORONAWIRUSA

Warianty koronawirusa – alfa, beta i delta

Obecnie znamy trzy niepokojące warianty koronawirusa – brytyjski, przez who nazwany Alfą (B.1.1.7), afrykański – Betą (B.1.351) i indyjski – Deltą (B.1.617.2). O ile ten pierwszy wykazuje opór przed niektórymi neutralizującymi przeciwciałami monoklonalnymi pochodzącymi od osób po szczepieniu i po chorobie, o tyle nie jest jeszcze odporny na surowicę z tych samych źródeł.

Wariant afrykański jest potencjalnie dużo bardziej niebezpieczny, ponieważ jest on 9-krotnie bardziej odporny również na surowicę ozdrowieńców i 13-krotnie – na surowicę osób zaszczepionych. To oznacza, że nawet z nabytą odpornością z innych wariantów, tym afrykańskim można zarazić się ponownie.

Na podstawie zebranych dotychczas danych, szczepionki Johnson & Johnson i Pfizer-BioNTech, chociaż nadal bardzo skuteczne, mają obniżoną efektywność przeciwko temu wariantowi. Dowiedziono też, że brytyjski B.1.1.7 jest nie tylko bardziej zaraźliwy, ale również powoduje poważniejsze zachorowania i podnosi ryzyko śmierci u osób między 55. a 69. rokiem życia z 0,6 do 0,9 proc.

Wariant Delta koronawirusa

Jeśli chodzi o wariant indyjski (Delta) koronawirusa, sprawa wygląda nieco inaczej. Został on po raz pierwszy wykryty w Indiach i spowodował tragiczną w skutkach, ogromną falę covid-19 na przełomie kwietnia i maja 2021 roku (ponad 400 000 odnotowywanych przypadków zachorowań dziennie). Niedługo później dotarł on do Wielkiej Brytanii, aby w ciągu dwóch miesięcy, pomimo bardzo skutecznego programu szczepień przeciw COVID-19, spowodować wzrost liczby przypadków zachorowań i opóźnienia w luzowaniu obostrzeń.

Statystyki pokazują, że wariant Delta jest dużo bardziej zaraźliwy (przynajmniej o 60%) niż Alfa jeden z bardziej zaraźliwych wariantów, a o 100% w porównaniu do pierwszego wariantu z marca 2020. To właśnie jego zaraźliwość jest najbardziej niebezpieczna, ponieważ pozwala to wirusowi na szybkie infekowanie niezaszczepionych jeszcze osób.

Polega to na tym, że mniej cząsteczek wirusa jest potrzebnych, aby w krótkim czasie wedrzeć się do komórek w naszym organizmie. Do tego Delta pokazuje średnią odporność na szczepionki, ale martwić się powinny głównie osoby po pierwszej dawce. Po zaszczepieniu dwiema dawkami możemy uznać się za bezpiecznych.

Na szczęście (dla naukowców) Wielka Brytania fantastycznie śledzi rozwój pandemii oraz zachowanie Delty, co oznacza, że reszta krajów może sprawnie przygotować się do walki z kolejną falą, jeśli takowa nadejdzie. Należy jednak pamiętać, że jest to kraj z wysokim, wyższym niż w Polsce, odsetkiem zaszczepionych, a mimo wszystko liczba pozytywnych przypadków wśród osób nie w pełni zaszczepionych od połowy mają rośnie eksponencjalnie.

Dane wskazują, że zakażeni wariantem B.1.617.2 są dwa razy bardziej narażeni na hospitalizację niż w trakcie infekcji wariantem brytyjskim. Natomiast szanse, że osoba w pełni zaszczepiona którąkolwiek ze szczepionek wyląduje w szpitalu na skutek infekcji Deltą spadają o 94% w porównaniu z osobami niezaszczepionymi.

Wiemy też, że jeśli inne warianty zostaną wyciszone, to właśnie Delta będzie tym głównym, który będzie atakował niezaszczepioną część populacji. Wśród Brytyjczyków jest już odpowiedzialny za 90% wszystkich nowych przypadków. Zgodnie z najnowszymi przewidywaniami, w Europie będzie podobnie już pod koniec sierpnia.

Dlatego, wbrew marzeniom wielu Polaków, organy ochrony zdrowia rekomendują powstrzymywanie się od wyjazdów na wakacje, szczególnie do krajów, w których system ochrony zdrowia pozostawia wiele do życzenia. Mutacje pochodzące z tych miejsc są nam jeszcze nieznane, a istnieje realne ryzyko, że szczepionki z czasem przestaną działać na bardziej skomplikowane warianty.

Koronawirus najbardziej mutuje w dużych ogniskach infekcji, gdzie przechodzenie jego cząsteczek z człowieka na człowieka jest łatwe. Przestanie mutować, gdy będziemy szybko wygaszać powstające ogniska i izolować osoby zarażone.

Utrudnianie wirusowi pokonania drogi od człowieka do człowieka (zgodnie z systemem szwajcarskiego sera) jest jedynym sposobem na poradzenie sobie z pandemią.

PRZEJDŹ DO: AKTUALNE INFORMACJE