Dramatyczny apel urologa do mężczyzn w Polsce. Dr n. med. Michał Małek opisuje skutki opóźnień w leczeniu schorzeń urologicznych i uroonkologicznych spowodowanych pandemią COVID-19. Najważniejsze z nich to wzrost liczby pacjentów z ropniami moszny, infekcjami pęcherza i guzami jąder. Zdaniem eksperta alarmujący jest także wzrost liczby przypadków nieoperacyjnych oraz śmiertelności z powodu odwlekania leczenia onkologicznego.

POLECAMY: SZCZEPIENIE PRZECIV COVID-19 A NOWOTWORY

Uroonkologia w dobie pandemii COVID-19

Pandemia spowodowana koronawirusem całkowicie zmieniła sposób funkcjonowania opieki urologicznej. W Polsce wiele oddziałów urologicznych przekształcono w jednostki covidowe, ograniczając możliwość leczenia schorzeń urologicznych jedynie do przypadków nagłych.

Większość poradni urologicznych była zmuszona drastycznie ograniczyć dostęp do urologów, najczęściej zapewniając opiekę w postaci teleporad. Taka sytuacja może utrzymać się jeszcze przez kilka miesięcy, a powrót do normalnego funkcjonowania urologii jest trudny do przewidzenia.

Będąc aktywnie praktykującym urologiem dostrzegam wyraźnie skutki powyższych wydarzeń. Odczuwalny jest wzrost zachorowań na ciężkie infekcyjne choroby układu moczowo-płciowego. Znacznie więcej pacjentów zgłasza się z rozległymi ropniami moszny i jądra lub ropowicą moszny.

Spotykam się także z licznymi przypadkami rozległych ropni okołonerkowych lub zaawansowanym roponerczem, co wcześniej było stosunkowo rzadką przypadłością. Jest to związane z brakiem leczenia urologicznego we wczesnym stadium infekcji.

Pacjenci mają także ograniczony dostęp do diabetologów co skutkuje rozchwianiem cukrzycy, czego następstwem są ciężkie infekcje urologiczne. Wielu chorych rozwija także zakażenie na tle nieleczonej kamicy nerkowej lub moczowodowej, ponieważ nie może dostać się na wizytę do specjalisty.

Narastającym problemem jest także progresja zmian nowotworowych pęcherza moczowego i dolnych dróg moczowych. W związku z utrudnionym dostępem do urologa pacjenci nie zgłaszają się po pomoc po pierwszych epizodach krwiomoczu lecz dopiero w momencie wystąpienia ciężkiej niedokrwistości lub masywnej tamponady pęcherza.

Wielu takich pacjentów uroonkologicznych ma już zmiany nieresekcyjne lub głęboko naciekające, co uniemożliwia leczenie organooszczędzające i skutkuje koniecznością okaleczającego leczenia radykalnego lub w ostateczności paliatywnego. Pragnę podkreślić, że krwiomocz jest niezwykle ważnym i alarmującym objawem chorobowym, którego nie można zlekceważyć i wymaga on diagnostyki przez urologa.

Po kilku miesiącach przestoju w leczeniu nowotworów układu moczowo-płciowego zaczynamy zbierać pokłosie tej sytuacji i będziemy je zbierać przez najbliższy rok. Pacjenci, którzy mieli odroczone leczenie zaczynają pojawiać się ponownie, ale już ze znaczną progresją nowotworu. Dotyczy to zwłaszcza chorych z guzami nerek lub naciekającym rakiem pęcherza moczowego.

Z przykrością stwierdzam, że odnotowałem przypadki rozwoju choroby w stopniu uniemożliwiającym już interwencję operacyjną. Są to sytuacje bardzo przykre dla mnie jako lekarza, a dla pacjentów po prostu dramatyczne. Spotykam obecnie także przypadki bardzo zaawansowanych guzów jąder, czego nie stwierdzałem nigdy wcześniej.

Mężczyźni, którzy na co dzień wstydzą się wizyty u lekarza w związku z przypadłością w obrębie genitaliów, mają obecnie dodatkowo utrudniony dostęp do niego. Skutkuje to znacznym opóźnieniem rozpoznania i leczenia raka jądra. Chciałbym podkreślić, że rak jądra jest jednym z niewielu nowotworów, który doskonale reaguje na leczenie i jego wyleczalność jest bardzo wysoka. Warunkiem tego jest stosunkowo wczesne podjęcie leczenia.

W ostatnim czasie zetknąłem się po raz pierwszy w swojej praktyce z pacjentami, którzy zgłosili się z powodu niedrożności lub ciężkiej kacheksji nowotworowej w przebiegu raka jądra i zmarli jeszcze przed podjęciem leczenia. Apeluję do mężczyzn, aby nie bagatelizowali niepokojących zmian oraz objawów i  znaleźli sposób na wizytę u urologa.

Optymizmem napawa fakt, że mimo szalejącej pandemii stale rozwija się w polskiej urologii robotyka. Będąc operatorem robotowym mam okazję obserwować ogromne korzyści wynikające ze stosowania robota. Życzyłbym sobie, a zwłaszcza pacjentom, dalszego rozwoju tej gałęzi urologii w nadchodzącym roku. Należy wykorzystać owoce postępu medycyny.

Najbliższy rok będzie wymagał ciężkiej pracy. Wysiłek będzie musiał włożyć personel medyczny, zwłaszcza lekarze, aby nadrobić zaległości w leczeniu chorych. Apeluję także do pacjentów o zaangażowanie i walkę o własne zdrowie. Musimy się zjednoczyć, aby osiągnąć wspólny cel.

PRZEJDŹ DO: UROONKOLOGIA